wtorek, 8 lipca 2014

Uwierz w duchy

Do Chile sprowadziła się pewna rodzina. Żona z mężem i dwojgiem dzieci. Ich dom stał obok starego opuszczonego cmentarza. Sąsiedzi spragnieni nowości od razu poszli do rodziny na spotkanie. Gdy usiedli wszyscy razem jedna z sąsiadek, siwowłosa staruszka zaczęła opowiadać historię starego cmentarza. Mówiła ona, że każdej nocy równo po wybiciu północy po cmentarzu bąkają się dusze ludzi, którzy zginęli tragiczną śmiercią. Oczywiście małżeństwo uznało to za bajki, lecz rodzeństwo chciało się o tym przekonać osobiście, a dokładniej tylko Nina, ponieważ była to piętnastolatka odważniejsza niż jej młodszy brat Hugo, ale co się dziwić miał dopiero dziewięć lat. Pewnego wieczoru pan i pani Miller postanowili wybrać się gdzieś na tańce. Dzieci zostały same w domu. Nina uznała, że to dobry moment aby pójść na cmentarz. Jej brat smacznie spał w swoim pokoju, więc spokojna i pewna siebie wyszła. Wiał chłodny wiatr. Gdy była już przed bramą cmentarza drzewa zaczynały schylać się ku ziemi rozwiewane rześkim wiatrem, tak jakby chciały jej coś powiedzieć. „Nie teraz nie stchórzę”, pomyślała dziewczyna. Popchnęła starą, zardzewiałą bramę, która strasznie zaskrzypiała. „Nawet umarłego można by obudzić” po niemym wypowiedzeniu tego zdania zaklęła w myślach, że właśnie o tym pomyślała i to w takiej sytuacji. Za dwie minuty miała wybić dwunasta. Teraz już niepewnym, tak jak poprzednio, krokiem Nina ruszyła między nagrobkami. Chodziła tak przez chwilę po czym usiadła na jednym z nich. Nagle usłyszała czyjś śpiew, bardzo piękny i delikatny niczym chmura sunąca po niebie. Rozejrzała się i zobaczyła postać w białej zwiewnej sukni do ziemi. Siedziała na jednym z nagrobków. Miała blond włosy rozwiewane przez wiatr, błękitne oczy kolorem zbliżonym do morza i pełne czerwone usta snujące jakąś niebiańską melodię. Wyglądała jak anioł. Nina wpatrywała się w nią przez dłuższy czas, aż w końcu kobieta w bieli dostrzegła ją. Posłała jej uśmiech po czym rozpłynęła się w powietrzu. Dziewczyna natychmiast poderwała się z nagrobka na którym siedziała i obejrzała się, jej uwagę przykuły napisy na kamiennej płycie, o którą się wcześniej opierała, głosiły one: „Nina Miller, ur. 27.03.1999 zm. 30.06.2014, przyczyna śmierci: niewyjaśniona”. Dziewczyna zaczęła krzyczeć, lecz było już za późno, przed nią zmaterializowała się ta sama postać, która przed minutą śpiewała anielskie pieśni. Kobieta znów się uśmiechnęła.
- Nie będzie bolało. - Powiedział duch, po czym złapał dziewczynę za głowę i skręcił jej kark. Gdy rodzice wrócili do domu zastali przerażonego syna pod łóżkiem i napis krwią Niny na ścianie napisany i głoszący: „I co? Twoi rodzice już wieżą w duchy ? ”. Od tej pory mały Hugo chodził na cmentarz siadał na nagrobku gdzie rzekomo była jego siostra, ona zaś siadała obok niego, i godzinami słuchał jej śpiewu. W swych piosenkach żaliła się jaki to okrutny los ją spotkał, i że to wszystko przez własną głupotę. Gdy Hugo dorósł postanowił dołączyć do siostry i razem z nią śpiewać pieśni zakończenia. 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam po dłuuuuugiej przerwie :* mam nadzieję, że się wam podoba :D 
czytasz = komentujesz ;)